Parlament Europejski zamierza opracować metodologię mierzenia wskaźnika określającego jakość naszego życia.
Do tej pory ekonomiści mierząc zasobność różnych społeczeństw posługiwali się wskaźnikiem produktu krajowego brutto. Narzędzie to nie daje jednak pełnego obrazu jakości życia we współczesnym świecie. Wskaźnik ten fokusuje się na tak zwanych twardych parametrach – które można opisać stosując wartość pieniądza. W sytuacji kiedy w Europie obowiązują zasady zrównoważonego rozwoju, niezwykle ważny stał się także wskaźnik opisujący kwestie ekologiczne oraz społeczne. PKB nie mierzy między innymi wartości pracy społecznej czy też domowej, nie wycenia także odpoczynku. Wskaźnik ten nie opisuje także kwestii związanych z ochroną środowiska. Komisja Europejska rozpoczęła obecnie opracowywanie tak zwanego zielonego wskaźnika, który będzie w przyszłości od 2010 roku mierzyć lepiej poziom jakości życia w Europie. Narzędzie to zostanie wzbogacona o dane ekologiczne i społeczne.
Czas na oddech
Autor: Artur Skiba, Personel nr 7-8, 2009
W letnim numerze Personelu przeczytać możemy artykuł omawiający najnowsze badanie Snapshot wykonane przez firmę Antal International. Mówi ono, iż odsetek przedsiębiorstw deklarujących zwolnienia specjalistów i menadżerów wzrósł z 15 % w czwartym kwartale 2008 do 30 % w drugim kwartale 2009. Rokowania na przyszłość są jednak optymistyczne. Firmy zamierzają ograniczyć zwolnienia do 22 % w końcówce 2009 roku.
W Polsce przebadanych zostało 476 firm. Respondenci udzielali odpowiedzi na pytania dotyczące tendencji zatrudnienia, w chwili obecnej oraz na przyszłość.
Najlepiej w kryzysowej sytuacji radzą sobie branże farmaceutyczna, IT i telekomunikacyjna, najgorzej zaś budowlana, rynek nieruchomości oraz motoryzacyjna.
Rynek Pracy. Ustawa o łagodzeniu skutków kryzysu podpisana
RYNEK PRACY / Rządowy pakiet antykryzysowy
Jest podpis prezydenta Lecha Kaczyńskiego pod ustawą o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców. Subsydia dla pracowników na czas przestoju, elastyczne formy rozliczania czasu pracy oraz możliwość zmniejszania pensji wraz ze zmianą czasu pracy – to najważniejsze postanowienia przyjętej ustawy będącej częścią tzw. pakietu antykryzysowego.
Z pomocy finansowej, na utrzymanie miejsc pracy, będą mogły skorzystać firmy, których dochody po 1 lipca 2008 r. spadły w wyniku kryzysu o co najmniej o 25 proc. Wśród rozwiązań oddanych pracodawcom znalazła się możliwość przeniesienia pracownika na pół etatu, gdy osiągnie tzw. przestojowe w wysokości minimalnego wynagrodzenia. Wtedy państwo dopłaci nawet 500 zł. do każdego etatu. Ustawa uelastycznia także czas pracy, umożliwiając 12-miesięczny okres rozliczeniowy przepracowanych godzin. W pakiecie znalazły się również ograniczenia w stosowaniu umów o pracę na czas określony. Zatrudniać na tej podstawie będzie można nie dłużej niż dwa lata.
W ocenie rządu, z bezpośredniej pomocy finansowej skorzystać będzie mogło 250 tys. osób. Nawet 50 tys. z nich zostanie objętych szkoleniami i studiami podyplomowymi dofinansowanymi przez państwo. Natomiast gdy firmę dotknie przestój w produkcji, będzie mogła ubiegać się o dofinansowanie do pensji pracowników. Nie więcej jednak niż 575 zł. na osobę (tyle ile zasiłek dla bezrobotnych).
Z przyjętych założeń cieszą się za to przedstawiciele pracodawców. Np. według Henryki Bochniarz, prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, Prezydent Lech Kaczyński postąpił racjonalnie podpisując ustawę. Jej wprowadzenie zdaniem Bochniarz pozwoli osłabić skutki spowolnienia gospodarczego w Polsce.
Prace nad ustawą trwały od wielu miesięcy. Projekt zawierający 13 najważniejszych spraw do uregulowania został uzgodniony po trudnych rozmowach w Komisji Trójstronnej. Z Komisji trafił pod rozwagę rządu, który zaproponował na jego podstawie konkretne przepisy. Projekt wrócił do Komisji, gdzie rozgorzała kolejna burza, która szczęśliwie zakończyła się osiągnięciem porozumienia.
W końcu projekt uchwalił parlament. Ostatnim etapem było uzyskanie podpisu Prezydenta. Podczas konferencji prasowej Prezydent powiedział, że ma nadzieję, że ta ustawa rzeczywiście umożliwia przyjmowanie innych rozwiązań niż zwalnianie pracowników przy pomocy państwa. Zastrzegł także, że choć ustawa nie do końca realizuje porozumienie między pracownikami i pracodawcami (…) to jej podpisanie w istniejącej sytuacji było „optymalną decyzją”.
Dodatkowo, by uspokoić obawy m.in. przedstawicieli pracowników, funkcjonowanie przyjętych przepisów ma być monitorowane. Większość rozwiązań to nowość na polskim rynku pracy. Lewiatan zapowiada, że w razie potrzeby będzie wnioskować o ich korygowanie.
Ustawa ma wejść za 14 dni, licząc od 30 lipca 2009 r.
Źródło: www.prezydent.pl; www.pkpplewiatan.pl, „Parkiet” z dn. 31 lipca 2009 r.; „Dziennik” z dn. 31 lipca 2009 r.
Elastyczne formy zatrudnienia zwiększają konkurencyjność firm
Najnowsze wyniki badań przeprowadzonych przez niezależną agencję badawczo-doradczą Dynamic Markets na zleceni firmy Avaya pokazują, że dzięki elastycznym formom zatrudnienia pracownicy w Europie i Rosji mogą zaoszczędzić ponad godzinę dziennie jeśli wyeliminują czasochłonne dojazdy do pracy. Badania wykazały także, że zwiększa się konkurencyjność firm korzystających z tej formy zatrudnienia, ponieważ poprawie ulega produktywność oraz samopoczucie pracowników, którzy mogą lepiej pogodzić wymagania związane z życiem osobistym i pracą zawodową.
96% pracowników korzystających z elastycznych form zatrudnienia ma więcej czasu, ponieważ nie muszą dojeżdżać do miejsca pracy.
Wyeliminowanie dojazdów pozwala zaoszczędzić średnio 70 minut dziennie — dzięki elastycznym formom zatrudnienia każdy pracownik może w ciągu roku oszczędzić 39 dni roboczych.*
21% pracowników wykonuje w czasie oszczędzonym na dojazdach dodatkową pracę, a 56% spędza ten czas z rodziną.
Aktualnie tylko co dziesiąty pracownik nie musi dojeżdżać do miejsca pracy.
Powyższe wnioski zostały zawarte w raporcie „Flexible Working 2009” („Elastyczna praca 2009”), który odzwierciedla opinie ponad 3500 pracowników z Francji, Hiszpanii, Niemiec, Rosji, Włoch i Wielkiej Brytanii.
Czas zaoszczędzony przez wyeliminowanie dojazdów pracownicy na ogół spędzają z rodziną (56%) oraz przeznaczają na odpoczynek (45%) lub spotkania i zadania wykonywane zwykle w czasie pracy (42%). 21% pracowników poświęca zaoszczędzony czas na dodatkową pracę, natomiast jedna czwarta przeznacza go na zajęcia sportowe – odsetek ten wzrasta do 32% w Niemczech i 35% w Hiszpanii. Wyniki sugerują, że elastyczne formy pracy nie tylko ułatwiają pracownikom zachowanie równowagi między pracą a życiem prywatnym i rodzinnym, lecz mogą się także przyczynić się do wyeliminowania problemów zdrowotnych spowodowanych brakiem aktywności fizycznej.
Raport zanalizował również rodzaje transportu najczęściej wykorzystywane w dojazdach do pracy wykazując, że nadal najpopularniejszym środkiem lokomocji jest samochód (60%). Potwierdza to zatem tezę, że wprowadzenie na większą skalę elastycznych form zatrudnienia mogłoby radykalnie zmniejszyć liczbę samochodów na drogach.
„Rozwiązania UC mogą znacznie ułatwić firmom wprowadzanie elastycznych form zatrudnienia pracowników. Raport wykazuje, że takie zatrudnienie jest nie tylko proekologiczne, lecz daje także pracownikom lepszą kontrolę nad wykonywaną pracą. Związana z tą formą zatrudnienia redukcja dojazdów do pracy ma pozytywny wpływ na pracowników i środowisko naturalne. Najbardziej interesujące są jednak skutki finansowe – wzrost produktywności i deklarowany dodatkowy czas poświęcany na pracę przez jedną piątą pracowników mogą mieć istotne znaczenie dla europejskich firm. Ekstrapolacja tego zjawiska w skali gospodarki pozwala postawić tezę, że elastyczna praca może być turbodoładowaniem dla produktywności w całym regionie” — powiedział Jakub Abramczyk, dyrektor zarządzający firmy Avaya w Polsce.
Inne wnioski z raportu:
Wśród tych, którzy mają elastyczny czas pracy, prawie jedna piąta (19%) pracuje w ten sposób pięć dni w tygodniu, a 16% „w miarę potrzeby”.
Elastyczne formy zatrudnienia obejmują więcej pracowników zatrudnionych w niepełnym wymiarze godzin, niż pełnoetatowych (odpowiednio 75% i 64%).
W ten sposób pracuje dodatkowo 90% emerytów.
Aktualnie 27% pracowników chętnie dojeżdża do pracy, jeżeli mają taką możliwość.
W celach związanych z opisanymi badaniami elastyczne formy zatrudnienia zdefiniowano jako sytuację, w której pracownicy nie muszą przebywać w biurach firmy w wyznaczonych godzinach, ale sami wyznaczają sobie elastyczne godziny pracy i miejsce jej wykonywania.
W trakcie badania przeprowadzono wywiady z 3518 pracownikami z sześciu krajów: Francji, Hiszpanii, Niemiec, Rosji, Włoch i Wielkiej Brytanii. W każdym państwie przeprowadzono około 500 wywiadów, z wyjątkiem Wielkiej Brytanii, gdzie przeprowadzono ich 1000.
*Przyjmując średnio w Europie 232 dni robocze w roku oraz przy założeniu, że dzień roboczy ma siedem godzin.
źródło: Avaya.pl
źródło: Gazeta Wyborcza
Rynek pracy A.D. 2009
Już od kilku miesięcy gazety straszą recesją, wzrostem bezrobocia, spadkiem wynagrodzeń i wszechogarniającym kryzysem. Czy nadchodzący rok będzie naprawdę aż tak zły? Oto kilka mitów na temat kryzysu na rynku pracy.
Bezrobocie bedzie rosło?
To prawda, ale to nie będzie dramatyczny wzrost. Jak szacują analitycy oraz Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, w 2009 r. stopa bezrobocia osiągnie maksymalnie 12 proc. - Przy obecnym zatrudnieniu w gospodarce ok. 16 mln osób pracę straci do 300 tys. - szacuje Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan.
To oczywiście na pewno wzbudzi niezadowolenie pracowników i spadek nastrojów, ale pamiętajmy, że w 2000 r., kiedy mieliśmy w Polsce prawdziwy kryzys, pracę straciło 2 mln osób.
Z badań firmy Barometr Manpower perspektyw zatrudnienia wynika, że mimo spodziewanej sytuacji na rynku aż siedmiu na dziesięciu pracodawców nie przewiduje zmian zatrudnienia w I kwartale 2009 r., a jeden na pięciu deklaruje wręcz zwiększenie zatrudnienia w tym okresie. - Rynki pracy na całym świecie doświadczają spowolnienia - mówi Iwona Janas, dyrektor generalny Manpower Polska. - Jednak dla nas dobrą informacją jest to, że polscy przedsiębiorcy pozostają w grupie tych wykazujących się największym optymizmem co do zwiększania zatrudnienia spośród przedsiębiorców ze wszystkich badanych krajów.
Mniej zarobimy i będą zwolnienia we wszystkich sektorach?
Obniżek pensji raczej nie powinniśmy się spodziewać, za to nasze wypłaty będą rosły znacznie mniej dynamicznie. Eksperci przewidują, że wzrost płac wyniesie od 4 do 7 proc. czyli blisko dwa razy mniej niż w tym roku, kiedy to wzrost płac wyniósł ponad 12 proc. To nieprawda. Wiele firm zapowiedziało redukcje zatrudnienia, ale jako potencjalnych zwalniających eksperci wymieniają głównie firmy zajmujące się eksportem (zwłaszcza do Niemiec) oraz branżę motoryzacyjną. - Popyt na towary eksportowe bardzo zmalał - mówi Jeremi Mordasewicz. - Sprzedaż samochodów zmalała na całym świecie, części produkowane w Polsce nie mają nabywców. Poza tym optymizm konsumentów maleje, więc sprzęt AGD też nie będzie się sprzedawał. Część ludzi produkujących na eksport straci pracę.
Wiktor Wojciechowski, ekonomista z fundacji FOR założonej przez Leszka Balcerowicza, do szczególnie zagrożonych zwolnieniami branż dodaje te związane z budownictwem - ciężko będzie nie tylko murarzom, ale również pracownikom przemysłu stalowego, drzewnego, cementowni, firm produkujących meble itp.
Koniec rynku pracownika?
To może być prawda. W dużej mierze zależy to od nastrojów i emocji pracodawców i pracowników. Jak twierdzi Wiktor Wojciechowski, presja płacowa na pewno trochę się obniży, bo na jedno miejsce będzie więcej chętnych niż zazwyczaj. Dlatego pracownicy będą musieli zmniejszyć swoje oczekiwania. Poza tym od czasu pojawienia się kryzysu finansowego spadła liczba ogłoszeń o pracę - to wyniki najnowszego raportu firmy IPK zajmującej się doradztwem personalnym. IPK przeanalizowała ogłoszenia publikowane w czterech najpopularniejszych internetowych serwisach rekrutacyjnych. Okazało się, że trendy spadkowe pojawiły się we wszystkich województwach. W listopadzie zanotowano 20-
proc. spadek liczby publikowanych ogłoszeń (59 114) w stosunku do września. Skąd taki nagły spadek rekrutujących? Przecież miejsc pracy nagle nie ubyło. - Pracodawcy w naszym kraju zareagowali natychmiast. I była to reakcja czysto psychologiczna. Zadziałała tzw. panika moralna - skoro inni nie zatrudniają, to ja również wstrzymam się z przyjęciem nowych pracowników - mówi dr Marek Suchar z IPK. - A przecież jeszcze nic "złego" w sferze faktów gospodarczych się nie zdarzyło i nie mogły zadziałać żadne obiektywne czynniki. Nawet jeśli kryzys dotknie polską gospodarkę, efekty tego odczuwać będziemy najprędzej za kilka czy kilkanaście miesięcy i na pewno nie będą one miały tak skokowego charakteru jak omawiany przez nas spadek liczby planowanych rekrutacji. Na razie mamy do czynienia z czystą psychologią. To pokazuje, jak olbrzymią rolę w gospodarce odgrywają nastroje i emocje.
Będzie coraz gorzej?
Na pewno nie. - Spowolnienie gospodarcze, a nie kryzys, potrwa w Polsce przez dwa najbliższe lata - przekonuje Jeremi Mordasewicz. Poza tym każdy kij ma dwa końce, a każde spowolnienie gospodarki ma też swoje dobre strony - mówi. - Bo gospodarka rozwija się cyklicznie i co blisko dziesięć lat takie spowolnienie musi przyjść.
Co dobrego przyniesie nam noworoczne spowolnienie? Po pierwsze, tempo wzrostu płac może wreszcie dostosować się do tempa wzrostu wydajności - mówi Wiktor Wojciechowski. - Dotychczasowy dwucyfrowy wzrost wynagrodzeń był nie do utrzymania. Płace już jednak rosną wolniej. Im bardziej pracownicy poskromią swoje żądania płacowe, tym mniejszy wzrost bezrobocia odnotujemy w przyszłym roku.
Po drugie, gorszy czas mobilizuje ludzi. - A dobrobyt rozleniwia i sprawia, że ludzie rozbudzają w sobie nieracjonalne oczekiwania - twierdzi Mordasewicz. - Może w Polsce to nie było jeszcze na taką skalę jak w USA, ale u nas też ludzie brali kredyty na 130 proc. wartości nieruchomości bez wkładu własnego na 30 lat. Mamy szczęście, że u nas nie stało się tak jak w Stanach. Po trzecie, w okresach pogorszenia koniunktury wzrasta konkurencyjność firm, bo wzrasta wydajność i innowacyjność w przedsiębiorstwach. Z badań małych i średnich przedsiębiorstw przeprowadzonych przez PKPP Lewiatan wynika, że tylko jedna trzecia przedsiębiorców jeszcze w zeszłym roku uważała, że potrzebuje innowacji. - To oznacza, że poczuli się zbyt komfortowo, rozleniwili się - komentuje Mordasewicz. - Za to spowolnienie zaostrza konkurencję i wszyscy zrywamy się do działania. Po czwarte, w trudnych czasach ludzie chcą zabezpieczyć się na przyszłość i zaczynają oszczędzać, a to akurat Polakom się przyda - bo na razie nie oszczędzamy ani nie odkładamy na swoje emerytury.
więcej na www.gazetapraca.pl
Źródło: Gazeta Wyborcza
Rynek pracy specjalistów w II kwartale 2009 r.
W II kwartale 2009 w portalu Pracuj.pl pracodawcy opublikowali 38261 ofert - o 3% więcej niż minionym kwartale. Kryzys najbardziej dotknął branżę edukacyjną i szkoleniową, która zamieściła o ¼ ogłoszeń mniej, o 37% wzrosło natomiast zapotrzebowanie branży prawniczej. Wzrosty odnotowały także finanse i bankowość - to wybrane wnioski płynące z raportu „Rynek pracy specjalistów w II kwartale 2009 roku", przygotowanego przez konsultantów portalu Pracuj.pl.
Pierwszą połowę tego roku na rynku pracy charakteryzowała duża dynamika zmian. W analizowanym okresie największy spadek ofert pracy miał miejsce w lutym. Po całkiem niezłym styczniu liczba ogłoszeń spadła o 14%, by w marcu znów wzrosnąć i ustabilizować się. Maj był najlepszym w minionym półroczu miesiącem na poszukiwanie pracy - kandydaci mieli do dyspozycji ponad 13,5 tys. ofert zatrudnienia. Czerwiec nie był już tak łaskawy, w tym miesiącu liczba ofert zmniejszyła się o prawie 1500. Nie jest to jednak efekt załamania na rynku, ale naturalny spadek związany ze zmniejszonym zapotrzebowaniem na wykwalifikowanych specjalistów w okresie wakacyjnym.
BRANŻE: Finanse mają się lepiej
Kryzys nie zajrzał w oczy specjalistów od handlu i sprzedaży - ci mimo spowolnienia gospodarki nadal mogli przebierać w ofertach. W pewnym sensie kryzys daje im wręcz większe możliwości, bo dobry handlowiec w czasach gorszej koniunktury jest tym bardziej poszukiwany.
Co ciekawe, straty zaczyna powoli odrabiać branża finansowa, od której rozpoczął się światowy kryzys gospodarczy. Zapotrzebowanie na pracowników finansów i bankowości było mniejsze w II kwartale 2009 o blisko 1/3 w stosunku do analogicznego okresu w 2008 roku (wtedy opublikowano 7644 ofert zatrudnienia). Widać jednak spory wzrost w stosunku do I kwartału tego roku - aż o 9%.
Na trzecim miejscu w zestawieniu znalazła się branża budownictwo i nieruchomości, choć tu odnotowano ok. 5% spadek liczby propozycji. Największy procentowy spadek ofert odnotowały branża edukacyjna i szkoleniowa (-26,5%) oraz przemysł chemiczny (-16,5%). Największy procentowy przyrost, w stosunku do I kwartału, odnotowała natomiast branża prawnicza.
ZAWODY: Klienci dają pracę
Oferty dla handlowców, podobnie jak w I kwartale, stanowiły prawie połowę wszystkich ogłoszeń zamieszczonych w Pracuj.pl. W czołówce zestawienia znów znalazły się propozycje dla osób chcących pracować w dziale obsługi klienta i call center. Ogromne zapotrzebowanie na pracowników tego sektora w pierwszej połowie tego roku nie powinno nikogo dziwić, bo dbałość o obecnego klienta i umiejętność pozyskiwania nowych to obecnie główne wyzwania dla firm.
W kwietniu, maju i czerwcu tego roku największy procentowy wzrost propozycji odnotowano w przypadku działu kontroli jakości, gdzie poszukiwano o ponad połowę więcej osób niż I kwartale tego roku.
Największy procentowy spadek dotyczył ofert dla tłumaczy - zamieszczono ich o ponad połowę mniej niż przed kwartałem. Może to wynikać z chęci optymalizacji kosztów przez pracodawców, którzy tego typu usługi mogą zlecać na zewnątrz, na zasadzie outsourcingu.
REGIONY: Zagranica już nie kusi
W II kwartale 2009 roku Mazowsze nadal było regionem, w którym najłatwiej było znaleźć pracę, choć jako jedyne województwo odnotowało ono nieznaczny procentowy spadek liczby ofert (o 2%). Czołówka regionów, które oferują najwięcej miejsc pracy, pozostała właściwie bez zmian. W II kwartale województwo śląskie nieznacznie wyprzedziło dolnośląskie, a czwarte i piąte miejsce - bez zmian - należały do wielkopolskiego i małopolskiego.
W analizowanym okresie więcej powodów do zadowolenia, niż w I kwartale, mieli mieszkańcy warmińsko-mazurskiego, zachodniopomorskiego i kujawsko-pomorskiego. Każde z nich odnotowało średnio 13% więcej propozycji zatrudnienia. Można przypuszczać, że wzrost w tych właśnie regionach jest wynikiem większego popytu na pracę sezonową.
Coraz mniej do zaoferowania mają natomiast pracodawcy zagraniczni. W II kwartale zamieścili oni o ¼ mniej ogłoszeń niż kwartał wcześniej, co ewidentnie jest oznaką kryzysu w gospodarkach zachodnich.
Żródło: www.bankier.pl
Jak zdobyć dopłatę do kredytu, jeśli straciłeś pracę
5 sierpnia wejdzie w życie ustawa o pomocy w spłacie kredytów mieszkaniowych osobom, które straciły pracę. Rząd zamierza przeznaczyć na nią blisko 440 mln złotych. Może z niej skorzystać ponad 46 tysięcy osób.
Parlament w czerwcu przyjął ustawę o pomocy w spłacie kredytów mieszkaniowych osobom, które utraciły pracę. Prezydent podpisał ją przed dwoma tygodniami. To część rządowego pakietu walki z kryzysem.
- Gdy tylko ustawa wejdzie w życie podpiszemy z Ministerstwem Pracy umowę o współpracy. Potem jak tylko wydane zostaną odpowiednie rozporządzenia zaczniemy przyjmować wnioski o pomoc. Myślę, że zaczniemy je przyjmować już pod koniec sierpnia - powiedziała Money.pl Ewa Balicka-Sawiak z Banku Gospodarstwa Krajowego. BGK będzie w myśl ustawy dysponował pomocą.
Dla kogo i jaka pomoc ?
Pomoc będzie ograniczona do kwoty równej racie kapitałowej kredytu mieszkaniowego wraz z bieżącymi odsetkami nie przekraczającej jednak 1200 zł miesięcznie.
Beneficjent w czasie pobierania pomocy musi posiadać status bezrobotnego.
Na pomoc mogą też liczyć osoby, które prowadziły samodzielną działalność gospodarczą, ale w związku z kryzysem musiały z niej zrezygnować.
Pomocy nie dostaną ci kredytobiorcy, którzy zostali zwolnieni z pracy dyscyplinarnie lub sami z niej zrezygnowali.
W przypadku małżeństw mających wspólnotę majątkową pomoc może otrzymać osoba, która straciła pracę, nawet jeśli to nie ona brała kredyt.
Ubiegający się o pomoc może posiadać tylko jedno mieszkanie lub dom jednorodzinny.
Pomoc będzie dotyczyła wyłącznie osób, które stały się bezrobotne po 1 lipca 2008 roku.
Wnioski o jej przyznanie będą mogły być składane do 31 grudnia 2010 roku.
Przyznana pomoc będzie udzielona po wydaniu decyzji przez starostę, przy czym w przypadku gdy spłata kredytu jest objęta ubezpieczeniem na wypadek utraty pracy - po wygaśnięciu tego ubezpieczenia.
źródło: Ustawa o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych udzielonych osobom, które utraciły pracę.
Pieniądze w całości będą pochodziły z Funduszu Pracy, będą wypłacane przez BGK bezpośrednio na rachunek kredytobiorcy w banku w którym zaciągnął pożyczkę. O przyznaniu, wysokości pomocy, ratach oraz ewentualnych umorzeniach będą decydowali starości w porozumieniu z urzędami pracy.
Z czym i do kogo zgłaszać się po pomoc?
Kredytobiorca najpierw musi udać się do Powiatowego Urzędu Pracy aby się zarejestrować jako bezrobotny. Wtedy też powinien złożyć wniosek o dopłatę do kredytu.
Złożenie wniosku będzie polegało na wypełnieniu specjalnego formularza. Na pewno warto mieć przy sobie dokument tożsamości, najlepiej dowód osobisty.
Do wniosku trzeba będzie dołączyć oświadczenie z banku, w którym zaciągnięto kredyt. Bank poinformuje w jakiej ten kredyt jest walucie oraz o terminach spłaty rat i ich wysokości przez najbliższe 12 miesięcy. Gdyby w tym okresie firma ubezpieczeniowa miała za nas spłacać raty, to bank poinformuje o ich wysokości, ale po zakończeniu wypłaty tego typu świadczenia przez ubezpieczyciela. W przypadku kredytów w walucie obcej, bank przelicza ratę na złote według średniego kursu NBP.
Dokumenty składamy pod rygorem odpowiedzialności karnej. Zatajenie informacji o innym mieszkaniu lub świadczeniu z firmy ubezpieczeniowej grozi ponadto koniecznością zwrotu pieniędzy powiększonych o ustawowe odsetki od pomocy uzyskanej nienależnie - obecnie wynoszą one 13 proc. w skali roku.
Na jaką dopłatę można liczyć?
Pomocy będzie wypłacana najwyżej do 12 miesięcy.
Wysokość pomocy nie będzie uzależniona od dochodów, jednak nie przekroczy 1200 zł miesięcznie. Jeśli zaś rata kredytu okaże się większa, kredytobiorca będzie musiał sam dopłacać różnicę.
Wypłata pomocy może zostać wstrzymana przed terminem
Beneficjent, który znajdzie pracę automatycznie traci prawo do pomocy z upływem miesiąca od chwili rozpoczęcia pracy.
Prawo do pomocy traci się z chwilą sprzedaży nieruchomości, rozwiązania umowy kredytowej lub rozpoczęcia postępowania egzekucyjnego.
Prawo do pomocy traci się także z chwilą spłaty kredytu.
Pomoc trzeba będzie oddać, ale będą wyjątki
Maksymalnie po dwóch latach od chwili ustania pomocy, kredytobiorca będzie musiał zacząć ją spłacać. Ustawa daje na to osiem lat.
Należność trzeba będzie spłacać w równych, nieoprocentowanych, miesięcznych ratach, płatnych do 15 dnia każdego miesiąca, na rachunek bankowy Funduszu Pracy Powiatowego Urzędu Pracy.
Starosta uznaniowo będzie mógł odroczyć termin płatności, a nawet umorzyć w części lub w całości spłatę pomocy. Ustawa nie określa, jakie trzeba spełnić warunki, żeby skorzystać z takiego umorzenia.
Ile osób może sięgnąć po pomoc?
Liczba osób podwyższonego ryzyka, czyli zalegających ze spłatą zobowiązań ponad 60 dni systematycznie rośnie. W maju łączna wartość zagrożonych kredytów wyniosła już 1,36 mln złotych. Oznacza to wzrost w ciągu roku o ponad 164 tys. Jednak kredyty hipoteczne są spłacane stosunkowo najrzetelniej, wynika z danych Biura Informacji Kredytowej.
W przypadku kredytów w obcych walutach ilość rachunków z zaległościami wzrosła z 0,63 proc. we wrześniu, do 1,04 proc. w marcu tego roku. Trochę gorzej jest ze spłacalnością w przypadku kredytów mieszkaniowych w złotym. We wrześniu ubiegłego roku opóźnienia w spłacie odnotowywano na 1,36 proc. rachunków, w marcu tego roku na 1,43 proc. Dla porównania odsetek osób spłacających pożyczki gotówkowe przekroczył w tym okresie 10 proc. kredytobiorców.
Jak szacuje Ministerstwo Pracy do końca 2009 roku liczba bezrobotnych sięgnie 1,9 mln osób. W grudniu przyszłego roku może sięgnąć nawet 2,2 mln. Biorąc pod uwagę liczbę osób spłacających kredyty mieszkaniowe - 1,3 mln, grono beneficjentów programu dopłat oszacowano na 46,5 tysięcy osób do końca przyszłego roku. Jak wyliczyło Ministerstwo Pracy średnia wysokość pomocy nie będzie wyższa niż 775 zł miesięcznie.
Wprowadzenie regulacji spowoduje wzrost wydatków Funduszu Pracy w latach 2009 - 2011 o odpowiednio 108, 225 i 106 mln zł. W sumie na pomoc zadłużonym rząd zamierza wydać 439 mln zł.
Część tej kwoty nie uda się odzyskać
Jak szacuje Ministerstwo Pracy koszt wprowadzenia regulacji i jej rozliczenia w latach 2009 - 2020 to 73,5 mln zł, w tym 6,6 mln zł wyłącznie jako koszty obsługi BGK.
Przy założeniu braku możliwości egzekucji udzielonej pomocy (np. w wyniku przepisów o upadłości konsumenckiej) na poziomie 10 proc. dodatkowy koszt wyniesie ok. 44 mln złotych co daje łączny
koszt rozwiązania w wysokości 117,5 mln zł.
Andrzej Zwoliński
źródło: www.money.pl