Dom był od zawsze miejscem pracy człowieka. Rewolucja przemysłowa zmieniła nieco tę sytuację. Czy stan ten może ulec zmianie w społeczeństwie ponowoczesnym.? Praca w domu miała wiele pozytywnych aspektów. Młodsze pokolenie przyglądało się zawodowej aktywności w sposób naturalny, obserwując zachowanie rodziców i dziadków. Dziedziczeniu podlegał nie tylko majątek, ale także zawód. Nasi przodkowie gromadzili w domu pokaźne księgozbiory. Przy filiżance herbaty dyskutowano o kwestiach praktycznych i finansach. Wizja zaczerpnięta z przeszłości jest na pewno anachroniczna, a przekazywanie z pokolenia na pokolenie przekonań i obyczajowości może stać się chorobą. Jednak trochę tęsknimy do tradycyjnej utopii. Do stanu, w którym człowiek był jedną zintegrowana osobą, nie zaś wyspecjalizowaną jednostką, która musi potwierdzać swoją doskonałość na wielu odległych polach. Wizjoner Alvin Toffler w swojej książce „Trzecia fala” omawiając cywilizacje postindustrialną formułuje tezę, iż jednym z jej wyznaczników stanie się przeniesienie pracy do domu, które to spowoduje w konsekwencji zmianę modelu rodziny oraz zaciśnienie więzi międzyludzkich. Dom stanie się znowu centrum świata, a ludzie zbliżą się do modelu cywilizacji agrarnej.